„O Franku żołnierzu”

- Czy kiedyś się to skończy? – od kilku dni ta myśl kołatała się w głowie młodego żołnierza Franciszka, który w rosyjskiej niewoli, w przeklętej ziemi, gdzieś koło Woroneża, myślał o swoim losie.
Dopiero co wyruszał na front, w austriackiej armii, do której siłą wcielono go w 1914 roku, podobnie jak wielu kolegów z przemyskiego gimnazjum. Jakże inaczej wtedy myślał o wojaczce, o żołnierskim życiu. Marzył, by walczyć o wolną Polskę, wszak teraz, gdy zaborcy stanęli do walki przeciwko sobie, taka nadzieja zaświtała w wielu polskich sercach.
Pamięta ten dzień, 28 czerwca 1915 roku, gdy wysyłał do ojca, do rodzinnej Kalwarii zdjęcie z dwoma kolegami w mundurach i żegnał się przed walką. Czy uda mu się jeszcze wrócić do tej ukochanej wioski, słynnej z cudownego obrazu i sanktuarium na wzgórzu? Czy Kalwaryjska Pani ochroni to młode żołnierskie życie?
Gdzie teraz są moi przyjaciele z fotografii? Od tylu miesięcy nie wiem, co się z nimi dzieje. Czy żyją, czy też cierpią jak ja, głód, choroby w okrutnej niewoli?
A moi bliscy, ojciec, matuś, jak sobie radzą? Co z braćmi? Jan bezpieczny, daleko za morzem, w Ameryce, a mały Wojtek?
Trzeba napisać do nich choć parę słów, bo tak dawno nie mieli ode mnie żadnej wiadomości.  W ostatnich blaskach dnia bierze Franek do ręki urzędową „ПочтовoЮ картoчku”  i kreśli drżącą ręką adres:
Wielmożny Pan Feduniewicz Józef
Kalwaria Pacławska, obok Przemyśla
A potem na pożółkły papier przelewa swój smutek, tęsknotę, niepewność losu.
„Przez  jakiś czas nie pisałem. Dlaczego? Sam nie wiem. Za długo już jestem w niewoli. Wszystko tu dokucza (…). Tutaj już jest chłodno. Boję się tej przeklętej ziemi. Och, kiedyż się to skończy… Całuję Was wszystkich Wasz Franio.
        Myśli uleciały znów ku rodzinnym stronom. Jeszcze kilka lat temu świat wydawał się taki piękny. Lata spędzone w gimnazjum w Przemyślu, koledzy, profesorowie. W szkole radził sobie całkiem nieźle, najlepsze stopnie miał z historii naturalnej i dziejów ojczystych. Ach ta droga ukochana Polska, czy jej niewola skończy się? A ja, czy wrócę do domu? Nie wiadomo.

 

I młodego żołnierza sen o wolności ziścił się za kilkanaście miesięcy. Jakie radosne były te listopadowe dni, koniec niewoli, Ojczyzna zmartwychwstaje. Wraca Franek w rodzinne strony i od razu zgłasza się do polskiego wojska, do 37 Pułku Piechoty formowanego w Przemyślu na Zasaniu. Z dumą nosi polski mundur, na którym widnieje stopień podporucznika.
Choć Ojczyzna już jest na mapie Europy, ale jej granice dopiero się kształtują. Trzeba znów iść do boju, by bronić miasta przed nacierającymi Ukraińcami, a później stawić czoła bolszewickiej czerwonej zarazie. Nie skarży się żołnierz, dzielnie znosi trudy wojenne, dowodzi wszak jeszcze młodszymi od siebie. „Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani” nieraz nuci wraz z towarzyszami. Udało się uratować Przemyśl przed najeźdźcą, choć tylu ludzi znów poległo. Ci młodzi chłopcy, gimnazjaliści jak kiedyś on, Przemyskie Orlęta, swą krwią okupili swobodę, polskość miasta.
Wiosną 1920 roku dostał Franek, kilka dni urlopu i pojechał do rodzinnej wioski. Z jakim podziwem patrzono tu na dzielnego wojaka. I oto na wieść o nadciągającej armii bolszewickiej wraca do swojego oddziału. Rozkaz wymarszu przychodzi natychmiast.
Franciszek rusza znów na front, walczyć za ukochaną Ojczyznę, za którą tak tęsknił w rosyjskiej niewoli. 20 lipca 1920 roku pod Słonimiem dobiegła końca żołnierska droga Franciszka Feduniewicza. Poległ w walce z bolszewikami. Armia Czerwona rozlała się na wschodnie polskie ziemie i zdążała ku Warszawie. Nie doczekał Franek „Cudu na Wisłą”, ale jego śmierć była wstępem do heroicznej walki Polaków z najeźdźcą.
Nikt z bliskich dzielnego żołnierza nie wie, gdzie jest grób. Dziś Słonim znajduje się na Białorusi, koło Grodna. Zostały tylko gimnazjalne świadectwa i kartki przysłane do ojca. I pamięć o młodym Polaku, który nad życie ukochał Ojczyznę i przez lata śnił o Jej wolności.
Za tę wolność zapłacił cenę najwyższą.   

 

Maria Ryzner-Feduniewicz

 

1

2

Kartka pocztowa z niewoli, Bobrów k. Woroneża, 1917r.

 

3

 

4

Kartka-zdjęcie na dzień przed bitwą, 1915r.