ludmila2 ludmila5 ludmila ludmila2
 
STRONA GŁÓWNA:
   
 
Poezja jasnego dnia

Małgorzata Baranowska

 

 

Co wieczora odchodzę

w swoje trzeźwe strony

i nie śpiewam - i w drodze

zazdroszczę szalonym.

L. Marjańska Zazdrość

(z t. Chmurne okna)

 

 

Ludmiła Marjańska jest poetką jasnego dnia. Od początku, od debiutu — tom Chmurne okna, 1958, z którego pochodzi cytowany wiersz — poetka dąży do ujawnienia jasnej strony życia. Ciągle od nowa podejmuje próbę wypowiedzenia radości i jednocześnie próbę znalezienia harmonii.

Czy naprawdę ma czego zazdrościć szalonym? Utarło się, od połowy osiemnastego wieku, że co szalone — to prawdziwie poetyckie. Szalone i tragiczne. A jednak inny punkt widzenia jest możliwy. I poezja Marjańskiej służy pod tym względem przykładem. W pewnym sensie jest ona głęboko antyromantyczna, co wcale jej nie przeszkadza wyrażać uczuć, także uczuć bardzo silnych.

Druga strona jasnego świata również się w tych wierszach ujawnia. Śmierć, wojna, choroba, sen, w którym panuje wojna i czyha nieszczęście — wszystko to jest. Poetka wybiera harmonię świata świadomie, ale musi w to włożyć pewien — czasem niewyobrażalnie wielki — trud. Chodzi o to, że ona naprawdę ten trud podejmuje i nie daje zapanować stronie nieszczęścia, a przynajmniej nie na zawsze. A przecież tom Żywica (2001) poświęcony został przeżyciom bardzo tragicznym - życia ze straszną chorobą najbliższego człowieka i z jego powolnym odchodzeniem, i ten tom, w całości tu przedrukowany, stanowi jakąś niezwykłą kwintesencję poetyckiego widzenia świata Ludmiły Marjańskiej.

Ta powściągliwa poezja potrafi sprostać rozpaczy, nie odrywając się ani na chwilę od najzwyczajniejszych gestów, od co­dzienności. To wiersze o rozpaczy i o pięknie życia naraz. Mamy do czynienia z tomem poezji miłosnej. A przecież stereotyp podpowiada co innego. Kto jednak powiedział, że miłość to sprawa tylko młodości i wyłącznie zdrowia. Ujawnia się tu zwyczajny trud istnienia, znoszenia życia dzień za dniem, z tym wszystkim, co może przynieść.

Niespodzianki losu, te dobre i te tragiczne, każdy zna. Może się zdarzyć, że nasz ukochany nie będzie nas pewnego dnia pamiętać, że matka czy mąż, albo żona, osoby, które nas dotąd chroniły, staną się bezradnymi, wymagającymi ochrony dziećmi. Pytanie — czy to temat dla poezji? Tyle że wszystko może się stać tym tematem. Żywica jest tomem miłosnym — a że to też zapis bólu, cierpienia, przywiązania, czułości, cierp­liwości, rozpaczy, umierania, tęsknoty, obcości i bliskości? Inni może także przeżywają takie miłości, ale nie mają daru ich wyrażania.

 

Zamilkł szczygieł zgasły ogrody

Złote liście zrzuciła brzoza

Tylko schody kamienne schody

na dno morza

 

Świat zamarł - ten jasny świat, który stanowi zasadniczy pejzaż poezji Marjańskiej.

W Chmurnych oknach młoda poetka wyraźnie określa granicę

między ciemną strefą wojny, która uczyniła ją uśpioną i niemą, i jasną stroną życia, w której odzyskała siebie, odzyskała życie i głos (Zbudzone ze snu i Obok). Ciekawe, że tę odzyskaną dla życia osobę — siebie — widzi Marjańska jako zbudzoną ze snu, trzeźwą, tak jakby przeżycia wczesnej młodości jakoś ją zaszczepiły, pozwoliły rozpoznać pewną skalę doznań i uczyniły odporną. Przeżyła wiele rodzajów współczucia, bliskości i obcości wobec tych, którzy zginęli, pomarli, zostali gdzieś na drogach.

Z wiersza Obcość:

Czym jest obcość? Czasem obcy człowiek

jest najbliższy na przymknięcie powiek.

 

Przeżyła wiele rodzajów pamięci.

Z wiersza Obok:

Oniemiała, zwrócona ku grobom,

przez lat wiele przechodziłam obok,

nim o brzasku dnia, w szarym świcie

przywrócone pokochałam życie.

 

Kiedy się przez wszystkie lata czyta Marjańskiej poezję jasnej strony, trzeba sobie czasami przypomnieć, że jej pogodny świat zyskany został za w końcu nieznaną nam cenę.

Mówię tu o uczuciach wyrażanych w poezji, jakby one miały dotyczyć bezpośrednio życia. Ale w poezji Marjańskiej ciągle się to słyszy — rzeczywiste ja. Mało tu uogólnień, wiele uczuć. Bliskość — przodkowie, członkowie rodziny, najbliżsi poetce ludzie. Pojawiają się babka Rozalia, ojciec, dzieci, kuzy­ni. W poemacie Przed wiekami, przed chwilą w zamkniętym ogrodzie pamięci cały pochód bliskich, ich narodzin, śmierci:

 

W rozgałęzieniu śliwy ten chłopiec

siedzi od lat pięćdziesięciu i nie wie,

że skończył szkołę, wsiadł na konia,

dostał kulę pod Kutnem.

 

Goście pamięci pojawiają się według własnych zachcianek:

Schodzą się przypadkowo, z różnych domów, z różnych

przystanków tramwajowych, ulic, szpitali, kołysek,

[…]

 

Ten poemat pochodzi z tomu W koronie drzewa z roku 1979, ale w poezji Ludmiły Marjańskiej wielokrotnie pojawia się motyw pamięci, od pamiętania wojny i umieszczenia jej za zamkniętymi drzwiami pamięci do pamiętania historii rodzinnej, a także do niepamiętania, do zrywania się wątku jak w Żywicy. Najciekawiej i najlakoniczniej wyraziła poetka dziwną naturę pamięci w wierszu Leta (t. Córka bednarza, 2002):

 

Pamiętam — zapomniałam —

zapomniałam — pamiętam –

skąd wypływa ta rzeka

zmącona i kręta

 

Widok na rzekę zapomnienia zazwyczaj nie bywa tak jednoznaczny, jak sobie to ludzie wyobrażają w młodości. Nie traci się z oczu wszystkiego, ale i wszystkiego nie zachowuje w pamięci. Co zostaje? Co znika? Co niezauważalnie przecho­dzi do snów? I właściwie dlaczego to, a nie co innego? Całe życie się z tym borykamy. Usiłujemy, jak poetka w poemacie Przed wiekami, przed chwilą uprosić Chronosa o zatrzymanie czasu, właściwie o unieruchomienie piękna, jakiejś chwili — „przelotu puchu, wysychania łzy”.

Ten wybór został podzielony na osiem części: l. Czego nie da się wypowiedzieć 2. Przed wiekami, przed chwilą, 3. Ciało nas za­myka, 4. Żywica (zawiera tom Żywica), 5. Coraz jaśniej, 6. Radość podróży, 7. Za małe serce, 8. Ach, tylko być.

Dwie z tych części zdominowała podróż: Czego nie da się wy­powiedzieć i Radość podróży. Podróż cały czas zajmuje w poezji Marjańskiej poczesne miejsce. W pewnym sensie pozostaje ona zawsze poetką pejzażu. Nawet w wierszach wydawałoby się poświęconych wyłącznie uczuciom, pojawiają się deszcze, morza, drzewa, ogrody, skały czy brzaski. Co dopiero w tak licznych wierszach z podróży. Ma się wrażenie, że poetka nie może się rozstać z widokami. Sama w sobie uroda otaczającego ją świata wydaje się jej ciągle godna utrwalania. Być może to także walka z przemijaniem i zapominaniem. Co zapisane - zostanie.

Na część Przed wiekami, przed chwilą składają się wiersze, w których większą rolę odgrywa historia, ale rozumiana jako coś prywatnego, jak historia rodziny, albo jako coś symbolicznego, jak w wierszu Pomijając stulecia.

Część Ciało nas zamyka pokazuje, że zmysłowy obraz świata wyniesiony z innych wierszy ma tu jakby szczególne wytłumaczenie w „materialności doświadczenia" poetki.

 

Z wiersza Ciało jedynie:

Tyle nas, co w materii:

ciało nas zamyka

z wyobraźnią

kruchością

odblaskiem

przestrzenią.

 

Z wiersza Świadomość:

To jestem tylko ja,

ograniczona sobą,

niemądra i świadoma,

uległa, ułożona,

niepełna i niecała

w zmiennych granicach ciała,

dobra z nadmiaru zła.

 

Wydaje się, że dziś już poetka nie mogłaby się pomieścić w tych wyraźnych granicach ciała, materii. I chociaż, jak zwykle u Marjańskiej, nie towarzyszą temu żadne manifesty, widzimy jednak, że w jej poezji uchyliło się okno na świat pozamaterialny, pozacielesny.

Ciekawe, że nieodłącznym towarzyszem jasnego dnia poezji Marjańskiej jest sen. Sama czynność snu jest tu bardzo istotna. Od debiutu, kiedy to nastąpiło przebudzenie ze snu skamienienia i niezgody na przyjęcie rzeczywistości wojny, aż do wierszy niedawnych, z Córki bednarza (2002), gdzie śnienie oka­zuje się jakimś życiem równoległym do życia na jawie. Z wiersza bez tytułu *** (Sen — zastępcze życie):

 

Sen — zastępcze życie

starości

 

W świetle snu, który wydobywa strzępki przeszłości i przywołuje zmarłych, śniący sam sobie wydaje się nieśmiertelny:

 

Dopiero czyjaś twarz

babki Rozalii

Wiery Papaspirati

ojca

budzi zwątpienie

i nas

o czwartej rano

 

Sen jest łącznikiem między przeszłością i teraźniejszością, między przeszłością i przyszłością. Ostatnio sny zaczynają się mieszać z życiem. Ostatnio — to znaczy w wierszach z Córki bednarza, który to tom nacechowany jest charakterystyczną dla Marjańskiej zgodą na życie, pogodą, dzisiaj pogodą sta­rości, niezmiernie rzadko ujawniająca się w takim stopniu w poezji.

Twórczość Marjańskiej jest przykładem tego, co się czasem zdarza, świetnego wybuchu poezji właśnie w starości. Z wiersza *** (Jak to więc starość może być tak płocha):

 

Jak to więc starość może być tak płocha

Odrzucać laskę biec w błękitną przestrzeń

krzyczeć na wietrze

Rzucać się w morze i płynąć w nieznane

śpiewać wieczorem

zasypiać nad ranem

 

Teraz do znanego już przedtem z wierszy Marjańskiej poczucia harmonii mundi dołączył się ton nowy, jakiejś aktywnej radości połączonej z zaskoczeniem, że starość może być właśnie taka. W dodatku starość już „samotna", bez tego, który był dotąd stale obecny i po przejściu wielkiego cierpienia. Dominuje tu radość istnienia i chyba coś, co trzeba uznać za ciekawość przyszłej zmiany.

Napisałam „samotna" w cudzysłowie, ponieważ w wierszach Marjańskiej żadnej samotności nie ma. Są umarli, jest świat wkoło, drobiazgi, pamięć i niepamięć. Ale samotność? W roku 1998 Marjańska wydała tomik pod bardzo dobrym dla jej poezji tytułem: Przez całe życie miłość. Trudno nawet wyliczyć różne rodzaje miłości, jakie możemy odnaleźć w jej wierszach. Ciekawe, że przy tej pogodzie ducha nie ma tu właściwie łatwych formuł miłosnych ani łatwej jedności. Coś jednak trzeba przezwyciężyć, by móc prawdziwie kochać. Wiersz Zaręczyny tak się kończy:

 

na twoją obcość,

na moją inność,

na dwie połowy

w jednej łupinie -

słodki orzech

twardy do zgryzienia —

na nieustanne sobą zdziwienie

na gniew i krzywdę i przebaczenie

wybieram ciebie.

 

W części Coraz jaśniej znalazł się wiersz Próba opisania radości i właściwie to jest głównym tematem tej części, ale i tytuł tego wiersza mógłby służyć za tytuł całej twórczości Marjańskiej. Bo tematem tej poezji jest radość życia. A że w tym życiu by­wają tragedie? Tak. Ktoś, kto się zgadza na życie, zgadza się na takie, jakim jest. I tyle. W tej poezji nie ma najmniejszego śladu manifestów, deklaracji ani wzniosłych postanowień. Niestety, zwyczajnie w życiu bywają tragedie i na szczęście zazwyczaj w życiu bywa szczęście.

Część Za małe serce wzięła nazwę od wiersza, który się tak właśnie zaczyna — „za małe serce", a ciągle gotowe jest na nową falę miłości, na nowe widoki, na przyjęcie tego, co jest — znów stan tak charakterystyczny dla Marjańskiej. Książkę zamyka część Ach, tylko być, której tytuł jest cytatem z wiersza, wydającego się rodzajem syntezy widzenia świata przez poetkę, przez poetkę w starości. Wyraża ona chęć trwania bez odczuwania czegokolwiek oprócz samego istnienia. A ono być może nie jest wcale równoznaczne z życiem po prostu. Z wiersza *** (Po długim życiu):

 

Po długim życiu

pełnym konieczności

zaskakujące odkrycie swobody

Jedyny przymus

to trwanie przy życiu

o ile życiem jest

samo istnienie

 

Nikt tak właściwie nie pisze o starości: „zaskakujące odkrycie swobody". Stereotypy podpowiadają coś innego. Ale wiersze Marjańskiej zupełnie się im nie poddają. Jeżeli częściej tu przywoływałam późne tomy poetki, to dlatego, że one właśnie oświetlają najlepiej całą poezję Ludmiły Marjańskiej. Patrzy tu ona z długiej perspektywy, a jej wiersze zyskały klarowną lakoniczność.

 

Wstęp do tomiku Ludmiły Marjańskiej  A w sercu pełnia.

Wyd. Świat książki