ludmila2 ludmila5 ludmila ludmila2
 
STRONA GŁÓWNA:
   
 
Ludmiła Marjańska - wiersze

 

Płyń  spokojnie

                        Joasi  Feduniewicz

 

Podnieś  wzrok .  Tyle  masz  przed  sobą :

całe  życie .  Wielkie  jezioro,  które  trzeba  przepłynąć.

Nabierz  tchu.  Płyń  spokojnie.  Woda

sama  będzie  cię  niosła.

Twoje  ręce  nadadzą  kierunek,

twoje  oczy  wypatrzą  zagrażającą  falę :

uniesie  cię  wysoko,  zanurzy,

wyrzuci  znów  na  powierzchnię.

Płyń  spokojnie.  Drugi  brzeg  daleko,

niewidoczny.  Samo  jezioro

jest  najpiękniejszą  przygodą.  W  głębi

złote  pierścienie  ryb,  zielone  algi,

perłowe  konchy,  rafy  korali

o  barwie  niedojrzałych  malin.  Woda

ma  zmienny  kolor  nieba, 

czasem  błyśnie  srebrzystą  mewą,  czasem

łabędzie  przelecą  z  furkotem,

dwunastu  zaklętych  braci.  Jeden

zatrzyma  się  w  locie,  osiądzie 

lekko  na  wodzie,  rozpostrze  skrzydła  i  z  tobą

dalej  popłynie.

Podnieś  oczy.  spójrz  na  jezioro 

migoczące,  czeka  pełne  blasku.       

 

         Młodowice  15  lipca  1994

 

 

 

Lato  na  wsi

                        Marii  i  Wiesławowi  Feduniewiczom

 

 

Susza.  Spękana  ziemia.  Nawet  kret

chowa  się  głębiej  w  korytarze  chłodu.

Wody  brakuje  w  studniach.  Strumień

wysechł  i  mostek  śmiesznie  zawisł  w  próżni.

Upał  wysysa  sok  z  czarnych  porzeczek,

maliny  jak  suszone  korale  na  krzaku.

Bielinek  niestrudzenie  lata  nad  grządkami

młodej  kapusty,  lekki  jak  powietrze,

wolny  od  trosk  o  jutro.

Pełnia  lata.  Siano  w  brogach  schnie.

Konie  rżą.

Na  pagórach  wiszą  mgły  poranne,

zanim  słońce  z  nich  zrzuci  przejrzyste  koszule

i  zalśni -  bezlitosne  jak  wspaniały  władca

złotą  kolczugą  okryty

i  tak  spragniony,  że  gotów  jest  wypić

nie  tylko  Wiar ,  Turnicę,  San, 

lecz  Jezioro   Solińskie .

Wtedy  na  mieliźnie

osiądą  wodne  rowery,  łodzie  i  stateczki,

a  jachty  zwiną  skrzydła  jak  bielinki

pod  koniec  upalnego dnia. Z  wieczorem 

przyjdzie  uspokojenie.

Siądziemy  pod  gruszą

pijąc  schłodzone  wino i  będziemy  mówić                  

o Pogórzu  Przemyskim,  Bieszczadach,  o  życiu

w mieście  i  na  wsi,

o  tym  jak  się  rodzą  wiersze

i  legendy.

 

Młodowice, l5  lipca  l994

 

 

 

Pstrąg  czyli  zapis  chwili

 

 

Tylko  złożoność  życia,  głębie  i  otchłanie

notować  nieudolnie?   Czy  zachować  błysk

ulotnej  chwili  i  cieszyć   się   nią

jak  wędkarz   błękitnym  pstrągiem

złowionym  w   Czarnej  Hańczy,

gdy  stracił  już  nadzieję,  że  cokolwiek  zdoła

przynęcić  na   fałszywą  muchę ?

Czy  nieprawdziwy  będzie  taki  zapis?

Tak  mało  ważny  jak  niewymiarowy

pstrąg,  wyrzucony  z  powrotem  w  nurt  rzeki?

Lepiej  by  siedział   w piaszczystym  wykrocie

pod  nadbrzeżnym  kamieniem, 

czekał,  aż  urośnie, 

nabierze  wagi

i stanie  się  godny 

apetytu  wędkarza.

 

Na  wsi  spokojnej,  wśród   kwitnących  łąk,

nabiera  wagi  i  najmniejszy  pstrąg.

 

Młodowice,   15  lipca   l994

 

 

Ostatni wiersz  miłosny

 

Ostatni wiersz miłosny - już bez adresata -

niby ostatnia nić babiego lata

przejrzysta jak powietrze, przez które popłynie

nad oceanem i w otchłani  zginie

wietrznej  i  wiecznej  niewiadomych  bytów.

I  już  ostatni  raz  będę  do  świtu

płonąć  i  czekać  na znaną  odpowiedź,

że   mam  zawierzyć  czarownicy  sowie,

która  mnie   wzywa  pohukując  z  cicha.

I  pójdę  za   jej  głosem ,  chociaż  mnie  odpycha

jego  barwa  tak  ciemna  jak  ostatnia  miłość,

której  się  wypić  do  dna  nie  zdążyło.

 

Młodowice,12 lipca 1994

 

 

Wiesiołek

Wiesiołek śpi. Zwinięty w listek
w swej stożkowatej otulinie
kryje przeczucia, chęci mgliste,
aby już słońce się schowało —
wtedy swą dumną doskonałość
ukaże światu:
wysunie słupka złote ostrze,
wystrzeli płatki i rozpostrze
sto małych słońc w zieleni listków.
W jednej minucie, w jednym błysku
wiesiołek złotem się okrywa
i słodkim pyłkiem ćmy przyzywa.
Zlatują się nocne motyle,
a letnia noc trwa tylko chwilę —
jeszcze nie zdążysz się napatrzeć,
a wszystko znika — jak w teatrze,
kiedy umilkną już oklaski:
świt — i wiesiołka złote blaski
gasną.
A ty sobie myślisz:
czym przy wiesiołku jest
przepyszlin?

 

Przepyszlin czyli gardenia

Przepyszlin rośnie w jakimś obcym kraju.
Podobno to gardenia. Słowniki podają,
że jest to krzew zielony o kwiatach wspaniałych.
Niegdyś go do toalet damy przypinały,
a wytworni panowie mieli w butonierce.
Czym jest przy nim wiesiołek?
Wiesiołek ma serce.