Maria Ryzner–Feduniewicz

 

„Z notatnika wychowawcy”

„Wywiadówka nie musi być przykrym obowiązkiem”

 

         Zebrania rodzicielskie, popularnie zwane „wywiadówkami”, nie cieszą się uznaniem żadnej z zainteresowanych stron. Nie lubią ich uczniowie, z wiadomych względów. Nie cieszą się sympatią nauczycieli, bo są wtedy postawieni pod pręgierzem krytyki rodzicielskiej, albo muszą stawić czoła milczącej większości.

         A rodzice? Im chyba najtrudniej polubić te szkolne, przymusowe kontakty, w czasie których głównie usłyszą skargi na swoje pociechy, utyskiwania na brak pieniędzy, przeludnione klasy, trudności wychowawcze, itp.

         A przecież te właśnie spotkania powinny stać się miejscem porozumienia i zaczynem wspólnych działań dla dobra uczniów.

         Jak to zmienić? To właśnie pytanie zadawałam sobie wiele razy, po każdym „nieudanym”(w moim odczuciu) zebraniu z rodzicami. I wtedy postanowiłam organizować inne wywiadówki. Najpierw było to (od 1994 roku) wręczanie rodzicom w czasie wspólnych spotkań, obok kartki z ocenami z poszczególnych przedmiotów, listu z oceną opisową. Adresowałam go do uczniów i do rodziców. Tu mogłam napisać co dobrego, pozytywnego udało się zrobić i osiągnąć moim podopiecznym. Starałam się napomknąć o wszelkich dobrych postępach. O sprawach przykrych, zaniedbaniach — też pisałam, ale nie z pozycji surowego krytyka , raczej zatroskanego przyjaciela. To było punktem wyjścia do szczerych rozmów. Taka forma oceny — spodobała się zarówno uczniom jak i rodzicom.

 

Oto przykłady listów:

 

Aniu,

Uzyskałaś  pozytywne oceny z wszystkich przedmiotów, ale do szczęścia i zadowolenia jeszcze daleko. Przyznasz sama , że stać Cię na więcej, bo tylko małą część swoich zdolności wykorzystujesz. Niektóre dziedziny (np. matematykę) zaniedbujesz już od kilku lat. Podobnie z ortografią. W myśleniu nie ma wakacji, nie można nawet na chwilę zwalniać się z tego obowiązku, bo skutki mogą być katastrofalne.

Musisz odpowiedzialnie podchodzić do swoich szkolnych obowiązków. Jesteś to winna swojej Mamie,  która tak dzielnie i wytrwale zmaga  się z przeciwnościami losu.

Musisz czytać więcej książek, doskonalić technikę czytania ze zrozumieniem. Nie odkładaj zadanych prac na ostatnią chwilę, bo w pośpiechu trudno się czegoś nauczyć. Staraj się samodzielnie wykonywać zadania i nie bój się poprosić o wskazówki nauczycieli, gdy czegoś nie rozumiesz.

Ocena z zachowania ma Cię zmobilizować do lepszej pracy.

Dziękuję za aktywny udział w klasowych widowiskach („Zaduszki”,”Jasełka”) i pomoc w przygotowaniu klasowej Wigilii. Makowiec był pyszny!

Liczę na Ciebie, życzę powodzenia.

 (podpis wychowawcy)

 

 

Jadziu,

 

Jesteś ambitną i pracowitą uczennicą i udowadniasz, że potrafisz wytrwale dążyć do celu. Piątki z języka polskiego i historii są tego najlepszym dowodem.

Musisz tylko być bardziej uważna, staranniej wykonywać niektóre prace i nie zniechęcać się.

Aktywnie uczestniczysz w życiu klasy, masz zdolności organizacyjne i muzyczne. Bardzo podobał mi się Twój występ w świątecznym widowisku. Żałuję , że tak rzadko się uśmiechasz, często jesteś spięta, jakbyś nie dowierzała swoim umiejętnościom. Bądź bardziej śmiała, otwarta – słowem – więcej optymizmu.

To bardzo pomaga w życiu.

Fizyka, chemia czy matematyka nie będą takie straszne, jeśli spróbujesz choć trochę polubić te dziedziny wiedzy. Ważne, by zapamiętać podstawowe pojęcia i wzory – a potem myśleć przy ich zastosowaniu.

Wierzę , że na koniec roku osiągniesz jeszcze lepsze wyniki.

Sądzę, że Twoi Rodzice mogą być dumni z takiej córki.

Powodzenia

(podpis wychowawcy)

 

 

         Następnym krokiem było zaproszenie  na kolejne spotkanie rodziców i uczniów. Tym razem (po akceptacji każdej ze stron) wywiadówka odbywała się w szerokim gronie (wszyscy byli obecni i punktualni!). Informacje otrzymywali uczniowie (ustnie), a rodzice przysłuchiwali się. Rodzice mogli zadawać pytania tylko za pośrednictwem swoich dzieci. I tu znów starałam się tak przekazać informacje o postępach wychowanków, by nie naruszyć w żaden sposób ich godności, nie urazić, a jednocześnie być obiektywną. Wymagało to starannych przygotowań, notatek i podkreślenia tego, co pozytywne.

         Przed następnym zabraniem uczniowie pytali, czy znów będzie taka „fajna” wywiadówka.

         Najciekawszą formą zebrań rodziców okazało się jednak to, które przeprowadziłam w styczniu 2000 roku. Rodzice i uczniowie spotkali się z wychowawcą, czyli ze mną ,  indywidualnie. W przygotowanej wcześniej sali, przy jednym stoliku można było porozmawiać szczerze i otwarcie. Każdy uczeń otrzymał 3 pytania na kartce, rodzic również.

 

 

Pytania do uczniów

Pytania do rodziców

1.      Co udało mi się osiągnąć w    tym semestrze (roku)?

2.      Z czego najbardziej się cieszę? (Co uważam za swój sukces?)

3.      Co mnie martwi, niepokoi, z czym nie mogę sobie poradzić?

4.      Kto może mi w tym pomóc?

1.    Czy robiłem wszystko, aby pomóc mojemu dziecku osiągnąć sukces?

2.    Co mnie cieszy w postępach mojego dziecka, a co smuci?

3.   Jakie mam oczekiwania wobec mojego syna (mojej córki)?

 

 

Odpowiadanie nie było przymusem. Można było pominąć któreś z pytań. Reakcja moich gości była zaskakująca. Wszyscy chcieli rozmawiać, mogliśmy wiele sobie wzajemnie przekazać, byłam zbudowana szczerością tych wypowiedzi. Nie brakowało nawet łez wzruszenia. Dalsza praca z tą klasą i kontakty z rodzicami były przyjemnością. A pożegnanie absolwentów  — wspaniałym przeżyciem. Tym bardziej, że wszyscy uczniowie dostali się do szkół średnich (licea i technika).

         Ktoś może zarzucić mi, że takie wywiadówki wymagają wiele czasu. Indywidualne spotkania uczeń - rodzic - nauczyciel dla 30 osobowej klasy zajmą wiele godzin (dni?). To prawda. Ale kto powiedział, że wywiadówka ma trwać 2-3 godziny i tyle? Można zapraszać przez kolejne dni po 10 – 15 osób. Warto, bo korzyści z takich spotkań dla każdej ze stron są ogromne. Kiedy kończyłam pisać ten artykuł, zauważyłam następujący tytuł w „Gazecie szkolnej”- nr 21 z 28.IX– 4.X:

„Zebrania muszą być inne”. Gorąco polecam go wszystkim dyrektorom i wychowawcom. Jedna z matek, p. Grażyna Maciąg, pisze tam o oczekiwaniach rodziców, o tym, żeby nauczyciele na zebraniach  mówili jak najwięcej o problemach natury wychowawczej, by nie były omawiane tylko z zainteresowanymi rodzicami. Zachowanie jednych dzieci, wpływa na zachowania innych, na atmosferę w klasie, warunki do pracy w czasie lekcji. Autorka tego artykułu podkreśla, że chciałaby, aby spotkania z rodzicami były dialogiem, a nie tylko przekazywaniem informacji: krótkiej –– dla dobrych uczniów, dłuższej –– dla tych, którzy sprawiają kłopoty.

         Myślę, że mnie, choć w części, udało się odmienić na lepsze szkolne wywiadówki. Zachęcam innych do „twórczych” poszukiwań w tej dziedzinie.

 

Maria Ryzner-Feduniewicz

nauczyciel j.polskiego w Szkole Podstawowej

im. Ludmiły Marjańskiej w Młodowicach

doradca metodyczny z j.polskiego