Maria Ryzner-Feduniewicz

 

„Gdy   Poetka   była   zielonym   żuczkiem”

czyli

Dzień Patrona Szkoły Podstawowej im. Ludmiły Marjańskiej w Młodowicach

 

 J

aka to radość mieć takiego patrona szkoły, który może do niej przyjechać, spędzić czas z uczniami, spotkać się z nauczycielami i rodzicami, wziąć udział w lekcjach. Mogliśmy się o tym przekonać w dniach od 19 do 24 września, bo te dni nasza Patronka, poetka i tłumaczka p. Ludmiła Marjańska spędziła u nas, w Młodowicach. Najważniejszą datą był dzień 20 września, Dzień Patrona Szkoły i 10 rocznica pierwszego przyjazdu Ludmiły Marjańskiej do Młodowic. Za każdy rok przyjaźni, dowody pamięci, listy, kartki z różnych stron świata, za przysłane książki po jednej czerwonej róży. Wręczyli je uczniowie kl. IV, którzy właśnie kończą 10 lat.

         Bardzo ciekawą i wzruszającą częścią tej uroczystości była prezentacja utworów L. Marjańskiej. Dzieci pięknie recytowały wiersze i śpiewały piosenki, te       o zielonym żuczku, słoniach i czerwonym maczku. Potem — wywiad pt.”Co nowego u Patronki?” Młodzi dziennikarze zadawali ciekawe pytania i mogli usłyszeć zabawne odpowiedzi. Szczególnie podobała się relacja z egzotycznej podróży do Kenii. Pocztówka z tej wyprawy znajduje się w kronice szkoły.

 

Polskę lepiej się oceni,

 gdy się człowiek znajdzie w Kenii.

 O Afryce każdy marzy,

 a tu można się usmażyć:

 jest 40 stopni w cieniu,

 więc  się poci nawet leniuch.

   I w Bałtyku – moim zdaniem –

 lepiej niż tu w Oceanie (Indyjskim).

 Rano odpływ – woda znika –

 tylko algi, trochę piachu.

 Bardzo dzika ta Afryka

 ale żyje się bez strachu,

 bo Murzyni bardzo mili

 dla Majki i Babci Lili.

         W dalszej części — niezwykła lekcja. Jej temat brzmiał: „Gdy poetka była zielonym żuczkiem”.  Teraz dzieci z klasy II i III, ucharakteryzowane na zielone żuczki, które marzą o lataniu, mogły poznać szkołę sprzed wielu lat. Zadawały pytania o lata dzieciństwa poetki, naukę w częstochowskim gimnazjum, z uwagą słuchały opowieści. Najbardziej ciekawiło ich jednak to, jak nauczyć się pisać wiersze. Okazało się, że próbują układać różne rymowanki i przechowują je w klasie w kartonowym pudełku, na którym widnieje napis „Rymdamy”. Gdy na lekcjach robi im się smutno, albo chcą się trochę ożywić, losują z pudełka różne przedmioty i układają o nich zabawne rymowanki. Poetka była tym zachwycona. Jeszcze wpis do nowej kroniki klasy, prezent — „Zielony żuczek”, podpisywanie książek, wierszyki do pamiętników i niestety, lekcja kończy się. Tego dnia dzieci niechętnie opuszczały szkołę, najmłodsze przyciskały do piersi książki—prezent od pani Ludmiły. Długo stały w kolejce, aby uzyskać dedykację.

         W następnych dniach Ludmiła Marjańska odwiedziła też II LO im. prof. K. Morawskiego w Przemyślu i Gimnazjum w Orłach. Za recenzję tych spotkań niech posłużą słowa jednego z licealistów, który powiedział z zachwytem:

Poetka — a zwyczajny człowiek!